O tym meczu było swego czasu bardzo głośno. W niedziele 2 czerwca 2013 roku w meczu 10 rundy DMP Stal Rzeszów odmówiła jazdy w spotkaniu ligowym w Lesznie tłumacząc swoją decyzję stanem nawierzchni. Emocje w parkingu były ogromne. Na próbę toru wyjechał tylko jeden żużlowiec Stali Jurica Pavlic. Jednak do biegów w trakcie meczu na tor wyjeżdżali tylko miejscowi zawodnicy, jeden z nich ustanowił nowy rekord toru.

Spotkanie 10 rundy Enea Ekstraligi pomiędzy Fogo Unią Leszno a PGE Marmą Rzeszów przeszło do historii sportu żużlowego w Polsce i być może na świecie. Nigdy, bowiem nie zdarzyło się w najwyższej klasie rozgrywkowej, aby którakolwiek z drużyn wszystkie wyścigi zwyciężyła podwójnie i każdy do zera. Zwycięstwo Unii nad Marmą 75:0 to najwyższa wygrana w historii.

To miało być spotkanie jak każde inne. Choć rzeszowianie zakwestionowali przed meczem stan nawierzchni wydawało się, że nie dojdzie do skandalu. Takie sytuacje zdarzają się przecież w żużlu. Sędzia nakazał przeprowadzenie dodatkowych prac na torze, ale zarówno on jak i komisarz toru, po ponad godzinnych poprawkach zwłaszcza drugiego łuku, uznali, że warunki są wystarczająco dobre, żeby się ścigać. Arbitrem tego meczu był wówczas Jerzy Najwer.

Zawodnicy Stali byli jednak innego zdania, postanowili nie podejmować tego dnia rywalizacji.

– Nie podeszliśmy do spotkania z jednego powodu – tor w ocenie zawodników i mojej był niebezpieczny – mówiła Marta Półtorak, szefowa rzeszowskiego klubu w rozmowie z WP Sportowe Fakty. – Z pewnością był nierówny na całej długości i szerokości. Nie jechaliśmy tylko i wyłącznie z tego powodu – dodała.

Leszczyńscy kibice mieli na ten temat swoje zdanie. Wiadomym było bowiem, że lider gości, Nicki Pedersen zmaga się z kontuzją ręki. Fani miejscowych ostentacyjnie demonstrowali swoją niechęć do rzeszowian.

Kiedy sędzia zarządził start do pierwszego wyścigu, pod taśmą stawili się wyłącznie zawodnicy Fogo Unii. Tak wyglądały wszystkie biegi w tym spotkaniu. Co ciekawe, jeden z miejscowych żużlowców – Przemysław Pawlicki, ustanowił tego dnia nowy rekord leszczyńskiego toru. Do biegów nominowanych (14 i 15) Rzeszowianie nie zgłosili zawodników, ponieważ nie było już ich wówczas na stadionie.

Ostatecznie gospodarze „wygrali” 75:0, a goście opuszczali obiekt Unii w asyście policji. 8 czerwca 2013 roku, Komisja Orzekająca Ligi stwierdziła szereg naruszeń regulaminów i w konsekwencji nałożyła na oba kluby surowe kary dyscyplinarne. Obu drużynom odjęto po jednym punkcie w ligowej tabeli. Dodatkowo rzeszowianie mieli zapłacić 255 000 zł. Kara finansowa dla Unii wynosiła 158 000 zł. 6 sierpnia 2013 roku Trybunał Polskiego Związku Motorowego podjął jednak decyzję o złagodzeniu sankcji finansowych. Drużynom przywrócono także po jednym punkcie w tabeli. Fogo Unia Leszno musiała zapłacić 115.000 złotych, a PGE Marma Rzeszów 45.000 zł.

Dość niespodziewanie kilka miesięcy po tych wydarzeniach leszczyński klub pochwalił się zatrudnieniem Nickiego Pedersena, który miał być głównym prowodyrem opisanego bojkotu.

Źródło i zdjęcie: publiczny FB GlosLeszna.pl