Prezentujemy bardzo ciekawe podsumowanie sezonu 2023. Autorem jest Wojciech Reslerowski ze strony kibic-zuzla.pl. Zapraszamy do pierwszej części lektury.

W tym roku uparłem się i w końcu w trzecim podejściu udało mi się zebrać dane dotyczące liczby imprez w klasycznym żużlu i czynnych torów. Przy okazji stwierdziłem, że warto także skupić się na ludziach, którzy ścigają się w lewo. W pierwszej części posiadane dane wykorzystam do przedstawienia statystyk polskich zawodników.

Zestawienie dotyczy wyłącznie zawodów w Polsce i polskich zawodników, przy czym uwzględniłem tutaj także Emila Sajfutdinowa (ES), Artioma Łagutę (AŁ) i Wadima Tarasienko (WT), ponieważ formalnie mają oni polskie obywatelstwo i jeździli jako Polacy. Kilka razy zrobię jednak małe wtrącenie, bo szczególnie Emil mocno zawyża parę statystyk.

Liczba imprez

W Polsce naliczyłem 390 imprez, w tym:

  • 73 imprezy PGE Ekstraligi (wliczając IMME oraz Speedway Camp)
  • 60 meczów 1. Ligi
  • 43 mecze 2. Ligi (wliczając Indywidualne Mistrzostwa DM II Ligi)
  • 74 mecze Ekstraligi U24
  • 53 turniejów DMPJ (wliczając Turniej Par Juniorów)
  • 13 turniejów Zaplecza Kadry Juniorów
  • 7 turniejów Nice Cup (jeden odbył się w Pardubicach)
  • 15 meczów sparingowych (w tym jeden turniej indywidualny)
  • 26 turniejów PZM (IMP, MIMP, MPPK, MMPPK, Kaski, Mecze Reprezentacji, Test toru na Stadionie Narodowym, MIMW)
  • 8 turniejów FIM (SGP, SGP2, SWC)
  • 5 turniejów FIM Europe (SEC, DME, IME U19, MEP)
  • 13 turniejów okolicznościowych:
    – Memoriał Bronisława Idzikowskiego i Marka Czernego
    – Mistrzostwa Piotra Protasiewicza
    – Memoriał Alfreda Smoczyka
    – Kryterium Asów Polskich Lig Żużlowych im. Mieczysława Połukarda
    – Memoriał Henryka Żyto
    – Mecz charytatywny dla Andrieja Kudriaszowa
    – Mecz Narodów im. Heleny Skrzydlewskiej
    – Memoriał im. Wiesława Rutkowskiego
    – Międzynarodowe Mistrzostwa Śląska pamięci Pawła Waloszka
    – Komplet Tobiasza Musielaka
    – Turniej o Łańcuch Herbowy Miasta Ostrowa Wielkopolskiego
    – Turniej o Koronę Bolesława Chrobrego pierwszego Króla Polski
    – Memoriał Krystiana Rempały

Jak widać, królują u nas ligi i turnieje dla juniorów, co nie jest zresztą wielką niespodzianką. W sumie to aż 83% wszystkim imprez. Do tego 10% to zawody rangi FIM, FIM Europe lub PZM. Pozostałe 7% organizują kluby, przy czym sparingi wynikają raczej z potrzeby chwili. Ze znanych turniejów okolicznościowych nie mieliśmy w tym roku Memoriału Edwarda Jancarza i Memoriału Rycerzy Speedwaya. Te dwa przyszły mi do głowy. Tak to wygląda od strony „imprezowej”.

Zawodnicy

Żużlowców podzieliłem na kilka grup wiekowych:

  • 15-16 lat – najmłodsi
  • 17-19 lat – młodzi z doświadczeniem
  • 20-21 lat – kończący wiek juniora
  • 22-24 lat – zawodnicy U24
  • 25-30 lat – wciąż młodzi, ale już bez wsparcia regulaminu
  • 31-40 lat – doświadczeni seniorzy
  • 40-50 lat – zawodnicy przeżywający trzecią młodość

Licząc zawodników, którzy pojawili się w składach wyszło mi 178 żużlowców, przy czym trzech z nich nie wyjechało formalnie na tor. A jak wygląda to w podziale na zaproponowane przez mnie kategorie wiekowe?

  • 15-16 lat – 29 żużlowców, czyli 16,3%
  • 17-19 lat – 57 żużlowców, czyli 32%
  • 20-21 lat – 26 żużlowców, czyli 14,6%
  • 22-24 lata – 18 żużlowców, czyli 10,1%
  • 25-30 lat – 25 żużlowców, czyli 14,0%
  • 31-40 lat – 18 żużlowców, czyli 10,1%
  • 40-50 lat – 5 żużlowców, czyli 2,8%

Okazuje się, że prawie połowa polskich żużlowców, to zawodnicy U19. Przyznam, że zaskoczyły mnie te wyniki. Na pewno wpływ na taki rozkład ma obowiązek szkolenia narzucony przez centralę. Teoretycznie należałoby się cieszyć z dużej liczby młodych chłopaków chcących jeździć w lewo. Jednak na dalej idące wnioski trzeba będzie poczekać kilka lat, kiedy zawodnicy dziś 19-letni zaczną wchodzić w żużlową dorosłość i zostaną zostawieni bez opieki regulaminowej. Na pewno zastanawia bardzo mała liczba zawodników z przedziału 22-24 lata, którzy przecież teoretycznie są jeszcze wspierani, ale już muszą rywalizować o skład z rówieśnikami z innych krajów. W tym roku ostatni sezon w tej kategorii spędziło 10 zawodników, a teoretycznie zastąpi ich 13, którzy właśnie skończyli wiek juniora. Teoretycznie, bo w praktyce może okazać się, że będziemy mieli w kategorii Polaków U24 niż demograficzny.

Można także zastanowić się czy mamy tak dużo juniorów, czy może tak mało seniorów? Regulamin teoretycznie (znów używam tego  słowa) wspiera Polaków, a jednak w praktyce seniorów mamy coraz mniej. Dlaczego? Być może kolejne dane nieco przybliżą problem.

Liczba startów

Klasyfikacja dwudziestu najczęściej startujących polskich zawodników wygląda następująco:

1. Antoni Mencel – 77
2. Oskar Paluch – 74
3. Jakub Krawczyk – 64
4. Krzysztof Lewandowski – 64
5. Kacper Łobodziński – 64
6. Damian Ratajczak – 64
7. Hubert Jabłoński – 63
8. Przemysław Pawlicki – 60
9. Sebastian Szostak – 60
10. Bartosz Bańbor – 59
11. Kacper Pludra – 59
12. Kacper Grzelak – 58
13. Emil Sajfutdinow – 58
14. Kajetan Kupiec – 56
15. Krzysztof Sadurski – 56
16. Bartosz Zmarzlik – 56
17. Mateusz Affelt – 55
18. Szymon Bańdur – 54
19. Piotr Świercz – 53
20. Wiktor Rafalski – 52

Jest zaskoczenie? Myślę, że tak. I to spore. To są realne starty. Gdyby uwzględnić samą obecność w składzie, to w tym zestawieniu zostanie już tylko dwóch seniorów. Gdyby natomiast nie uwzględniać tutaj ES, seniorów prawie by tutaj nie było.

Przez sporą część sezonu narzekałem na weekendowe starty Patryka Dudka. Facet z ogromnym potencjałem i jeszcze większym talentem ograniczył się do ligi polskiej, SGP, SEC i imprez PZM. I co? I jest 5. na liście najczęściej startujących seniorów. Cóż mogę więcej powiedzieć? Bić się w piersi? Może tak. Dla mnie to jest jednak bardziej dowód na to, jak mało startują polscy seniorzy.

Gdyby wziąć średnią liczby startów w sezonie dla poszczególnych grup wiekowych, to dostajemy następujące wyniki:

  • 15-16 lat – 17,93 startów (19,21 obecności w składzie)
  • 17-19 lat – 29,49 startów (32,12 obecności w składzie)
  • 20-21 lat – 29,42 startów (31,58 obecności w składzie)
  • 22-24 lata – 22,67 startów (23,28 obecności w składzie)
  • 25-30 lat – 28,96 startów (29,64 obecności w składzie)
  • 25-30 lat (bez WT) – 28,63 startów (29,29 obecności w składzie)
  • 31-40 lat – 27,61 startów (27,94 obecności w składzie)
  • 31-40 lat (bez ES i AŁ) – 25,13 startów (25,44 obecności w składzie)
  • 40-50 lat – 20 startów (20,2 obecności w składzie)

Widać ewidentnie, że regulamin promuje juniorów. Przejście w wiek seniora, pomimo teoretycznego wsparcia, jest sporym szokiem. Trzeba jednak dodać, że Ekstraliga U24 dotyczy zawodników, którzy w poprzednim sezonie mieli średnią nie wyższą niż 1,400, czyli tych słabszych. Ci, którym uda się przetrwać w tym sporcie szukają jazdy, przynajmniej do pewnego momentu. W pewnym wieku, dysponując sporym doświadczeniem, można zwyczajnie odcinać kupony, bo brakuje zawodników. Wiem, że to duże uproszczenie, ale trochę tak to wygląda.

Starty Polaków w Polsce i zagranicą

W tej części chciałbym pokazać jak prezentuje się podział startów Polaków w Polsce i zagranicą w poszczególnych kategoriach wiekowych. Jeśli chodzi o starty zagraniczne, to dzielę je na organizowane przez PZM (1 liga w Landshut, 2 liga w Daugavpils, DMPJ i Nice Cup w Pardubicach) oraz na starty, których zawodnicy szukają sami (ligi zagraniczne, zawody towarzyskie, eliminacje IMŚ, IME). Nie biorę pod uwagę zawodów SGP i SEC, bo tak sobie założyłem. Starty świadome, to oczywiście te, które wynikają z chęci samych żużlowców, a nie z obowiązku czy też z okazji organizowanej przez centralę

  • 15-16 lat
    starty w Polsce: 95,87%
    17 zawodników (60,71%) startowało zagranicą, z tego 6 (21,43%) świadomie
  • 17-19 lat
    starty w Polsce: 94,59%
    33 zawodników (58,93%) startowało zagranicą, z tego 13 (23,21%) świadomie
  • 20-21 lat
    starty w Polsce: 90,74%
    19 zawodników (76,00%) startowało zagranicą, z tego 11 (44,00%) świadomie
  • 22-24 lata
    starty w Polsce: 76,85%
    16 zawodników (88,89%) startowało zagranicą, z tego 15 (83,33%) świadomie
  • 25-30 lat
    starty w Polsce: 63,83%
    23 zawodników (92,00%) startowało zagranicą, z tego 21 (84,00%) świadomie
  • 25-30 lat (bez WT)
    starty w Polsce: 65,85%
    22 zawodników (91,67%) startowało zagranicą, z tego 20 (83,33%) świadomie
  • 31-40 lat
    starty w Polsce: 66,40%
    14 zawodników (77,78%) startowało zagranicą, z tego 12 (66,67%) świadomie
  • 31-40 lat (bez ES i AŁ)
    starty w Polsce: 70,27%
    12 zawodników (75,00%) startowało zagranicą, z tego 10 (62,50%) świadomie
  • 40-50 lat
    starty w Polsce: 82,00%
    4 zawodników (80,00%) startowało zagranicą, z tego 3 (60,00%) świadomie

Jeśli połączyć powyższe dane z liczbą startów w poszczególnych kategoriach wiekowych, to widać, że juniorzy w ogromnej większości ograniczają się do startów, które przygotowuje im centrala. I tutaj jest pewna pułapka, bo ci młodzi chłopacy mają tak dużo imprez w Polsce, że zwyczajnie często nie ma nawet możliwości szukania sensownych alternatyw na zagranicznych torach. Jest to spore zagrożenie kiszeniem się we własnym środowisku. W kolejnych kategoriach z wiekiem wzrasta świadomość konieczności poznawania innych obiektów, bo bez tego trudno mówić o jakichkolwiek szansach na bycie chociażby ligowym średniakiem.

Z drugiej strony izolowanie Niemców i Łotyszy, których obiekty są często jedną okazją do ścigania się zagranicą, jest wg mnie strzałem w kolano polskiego żużla. I tutaj widać sporą rozbieżność w interesach, bo z jednej strony działaczom centrali teoretycznie zależy na szkoleniu, ale jednocześnie właściwie betonują juniorskie środowisko, ograniczając horyzonty młodych ludzi do naszych, niebyt trudnych i urozmaiconych torów, nie mówiąc już o dopuszczalnych warunkach atmosferycznych. Może się okazać, że z całej wielkiej grupy dzisiejszych 15-19 latków do dorosłego żużla „awansuje” niewielki procent.

W temacie kierunków zagranicznych, to mam duże rozbieżności w obliczeniach w zależności od tego czy uwzględniam ES, AŁ i WT, czy ich nie uwzględniam. Wiadomo, że cała trójka startowała na Wyspach i dość mocno zawyżyła statystyki angielskie. Niezależnie od tego, co nie jest niespodzianką, króluje Szwecja. Potem są Anglia, Niemcy, Czechy i Łotwa. Trzeba jednak zaznaczyć, że trzy ostatnie kraje wynikają w dużej mierze z uwzględnienia rozgrywek organizowanych przez PZM. Polacy nie startowali w tym roku w Finlandii, Belgii (brak dmuchanych band) oraz Ukrainie (wojna).

Klasyfikacja obieżyświatów

Tutaj podaję liczbę krajów, uwzględniając również starty w Polsce, klasyfikacja ta przedstawia się następująco:

1. Patryk Wojdyło – 7
2. Robert Chmiel – 6
2. Jakub Jamróg – 6
2. Jakub Sroka – 6
2. Kacper Szopa – 6
3. Mateusz Cierniak – 6
3. Wiktor Przyjemski – 6
3. Damian Ratajczak – 6
3. Szymon Woźniak – 6
4. Tomasz Orwat – 5
4. Oskar Polis – 5
5. Bartłomiej Kowalski – 5
5. Oskar Paluch – 5
5. Bartosz Smektała – 5
5. Grzegorz Zengota – 5

Miejsca mogą wyglądać dziwnie, bo czym różnią się np. Kacper Szopa i Mateusz Cierniak? Różnią się tym, że Kacper jeździł na zawody towarzyskie, a Mateusz często odwiedzał inne kraje startując w różnego rodzaju eliminacjach lub zawodach mistrzowskich.

Tak naprawdę żużel wciąż działa w dużej mierze dzięki takim chłopakom jak Patryk Wojdyło, Jakub Jamróg, Robert Chmiel, Kacper Szopa, Jakub Sroka czy Tomasz Orwat, którzy przemierzają tysiące kilometrów, startując w zawodach, które przeciętny polski kibic wyśmiewa, jeśli w ogóle ma świadomość, że się odbywają. Dzięki nim istnieje wciąż sporo ośrodków z pięknymi obiektami, które umieszczam w swoim kalendarzu.

Taka jest niestety smutna prawda. Po to, żeby Polacy mogli zdobywać kolejne złote medale na arenie międzynarodowej, muszą istnieć jakieś ośrodki zagraniczne, które wychowują swoich zawodników. Ile takich ośrodków wsparli Bartosz Zmarzlik, Maciej Janowski, Dominik Kubera czy Patryk Dudek? To było to pytanie retoryczne. Oglądałem nawet dziś na YouTube filmy z zawodów w Austrii z lat 70-tych. Nie do pojęcia dziś jest start w jakimś zapomnianym ośrodku w Neulengbach sześciokrotnego mistrza świata Ivana Maugera. Będąc niedawno we Włoszech miałem możliwość zobaczenia pozostałości toru w Montagnana, gdzie ten wielki Nowozelandczyk też startował. To jeden z powodów popularności dawnego żużla. Kto zna tylko tylko zawody wokół własnego komina nigdy tego nie zrozumie.

PODSUMOWANIE

Przyznam, że sporo danych mnie zaskoczyło. Przede wszystkim nie byłem świadomy, że mamy tak dramatycznie mało seniorów. Nie wiedziałem, że seniorzy tak rzadko startują. Zastanawiam się czy przeciętny zawodnik osiągający przeciętne wyniki może utrzymać się z jazdy na żużlu startując 25 razy w sezonie? Moim zdaniem nie. Na chwilę obecną cała uwaga skupiona jest na szkoleniu w ujęciu mniej lub bardziej teoretycznym. Wygląda na to, że nasza centrala chciałaby uruchomić fabrykę i produkować młodych zawodników. Obawiam się, że jest to droga donikąd. Kierunek generalnie jest dobry, natomiast metody zabijają właściwie każdą inicjatywę w trakcie rozgrywek. Na chwilę obecną jedynym ośrodkiem mogącym pozwolić sobie na organizację zawodów towarzyskich w trakcie sezonu są Świętochłowice. I nagle, gdy kończą się ligi, DMPJ i zawody U24, okazuje się, że żużel z Polski znika. Niepojęte.

Po tych danych, które pozyskałem uważam, że nakaz szkolenia wyznaczający klubom odgórne limity jest na dłuższą metę szkodliwy dla żużla. To jest typowe zagranie na uzyskanie krótkowzrocznego wyniku, który najczęściej wynika z chęci szybkiego zysku. Na dłuższą metę taka metoda zabije żużel w Polsce. Tutaj oczywiście potrzebne byłyby wyniki z kolejnych sezonów, ale nie wiem czy komukolwiek zależy na tego typu badaniach. Dlaczego tak uważam? Stworzenie juniorom warunków do wielu startów w Polsce, a potem zostawienie ich samym sobie jest prostą drogą do zniechęcenia ludzi w wieku 20-23 lat do uprawiania tego sportu, bo jest to zbyt droga zabawa. A poza tym powiedzmy sobie szczerze, że wpuszczenie polskich juniorów na tory, na których ścigają się np. norwescy amatorzy skończyłoby się wielokrotną wymianą dmuchanych band, bo owale są technicznie bardzo trudne. U nas wystarczy, że trochę deszcz popada i jest problem…

Wiadomo, że takie badania trzeba by powtarzać przynajmniej co 2-3 lata i wtedy można by wyciągnąć właściwsze wnioski, Na dzień dzisiejszy sytuacja wg mnie wygląda tak, że skoro kluby  nie bardzo garnęły się do szkolenia i organizowania imprez młodzieżowych, to centrala zmusiła je pod groźbą kar finansowych do wdrożenia programów szkoleniowych i organizowania turniejów. Na ile cały ten system wytrzyma takie obciążenie? Zobaczymy. Być może chodzi o danie energii początkowej, aby potem kluby, widząc pozytywy szkolenia, same zaczęły pracować. Takie polskie żużlowe perpetuum mobile. Być może… Póki co nie ma jednak perspektyw dla seniorów, którzy, poza kilkunastoma zawodnikami z zapleczem sponsorskim, nie będą w stanie na dłuższą metę ścigać się przy tak ogromnych kosztach. A przecież każdy junior zostanie w końcu seniorem. Być może system szkolenia uwzględnia także to i nastawiony jest na efekty w perspektywie 7-10 lat. Być może…

Trochę mi się to kłóci ze skupieniem juniorów na jeździe w Polsce, w warunkach niemalże cieplarnianych – na torach w miarę równych, suchych i twardych. Jednak będąc sceptycznie nastawionym do działań centrali, nastawionej wg mnie przede wszystkim na zarabianie pieniędzy i betonowanie polskiego żużla. Zobaczymy.

Źródło: kibic-zuzla.pl

Zdjęcie: Bogielczyk Foto