Uśmiechnięty Tai Woffinden przed kamerami Cnal+ powiedział: Po treningowym przejeździe wyglądałem jakbym przejechał co najmniej 15 okrążeń. Jeszcze przed meczem kibice na stadionie komentowali tę wypowiedź Taia. Mimo, iż we Wrocławiu było gorąco tor był „bardzo ciężki”. Odpowiedzialny za taki stan rzeczy (a raczej nawierzchni) był jeden – to dyrektor ds. torowych cyklu GP Phil Morris. Nie posłuchał gospodarzy i tor przygotował „po swojemu”. Nawierzchnia na Stadionie Olimpijskim w niczym nie przypominała tej, jaka była do tej pory podczas świetnych SGP we Wrocławiu z masą mijanek, już od samego początku zawodów. Morris zrobił tym psikusa wielu zawodnikom, a przede wszystkim kibicom, którzy liczyli na ściganie we Wrocławiu na najwyższym poziomie…

Nic z tego – samego ścigania było mało, a w większości wyścigów wszystko rozstrzygało się na wyjściu z pierwszego łuku.

Częściowo brak wyprzedzeń mogą zrekompensować kibicom trzy ostatnie biegi. Najpierw emocje zaczęły się w pierwszym półfinale. Ciśnienia przed startem nie wytrzymał, jadący doskonałe zawody  Robert Lambert. Wjechał w taśmę. I zapaliły się dwa światełka oznaczające wykluczenie dwóch zawodników. Stadion oszalał z radości, bo ty drugim – był bardzo szybki Leon Madsen. Pod taśmą zostałoby w takim wypadku tylko dwóch zawodników – Maciej Janowski i Emil Sayfutdinov.

Jednak jak się okazało – była to pomyłka sędziego. Duńczyk z ostrzeżeniem mógł wystartować w tym półfinale. Maciej Janowski napędził się po zewnętrznej i pierwszy gnał do mety. O drugie miejsce walczyli ze sobą Duńczyk z Rosjaninem. Na drugim wirażu trzeciego okrążenia Madsen wszedł pod Sayfutdinova i delikatnie trącił deflektorem nogę przeciwnika. Emil przejechał jeszcze kilka metrów i upadł. Werdykt sędziego – wykluczony Madsen.

W drugim półfinale pewnie prowadził Łaguta, a Zmarzlik po zewnętrznej wyprzedził swoich półfinałowych przeciwników – Lindgrena i Vaculika. Ataki po zewnętrznej były zresztą doskonałą bronią Zmarzlika tego dnia, bo aż trzykrotnie w ten sposób przedzierał się z trzeciej pozycji na czoło stawki.

W biegu finałowym na starcie stanęło dwóch Rosjan – Łaguta Sayfutdinov i dwóch Polaków Janowski i Zmarzlik. W pierwszej odsłonie Zamazlik oczywiście po zewnętrznej minął obu Rosjan i prowadził w biegu. Janowski próbował przedrzeć się przez obu przeciwników. I jak to ma w swoim zwyczaju na prostej startowej napędzony jechał przy krawężniku. Bedący przy bandzie Sayfutdinov próbował położyć się na będącego przed nim Janowskiego. Przednim kołem nadział się na tylne Magica i jak z katapulty poleciał na dmuchane bandy. Wypadek Sayfutdiniva nie wyglądał dobrze. Na szczęście Rosjaninowi nic się nie stało. Wstał i o własnych siłach wsiadł do pojazdy, który zawiózł go do parkingu.

Finałowy wyścig to było spełnienie marzeń wszystkich polskich kibiców. Nie dość, że na dwóch pierwszych miejscach jechali dwaj reprezentanci Polski, to dodatkowo nasi zawodnicy stworzyli niesamowite widowisko, w którym o zwycięstwo w zawodach Janowski ze Zmarzlikiem walczyli do ostatnich metrów. W ten sposób polscy żużlowcy wynagrodzili fanom dość nudne zawody. Po biegu obaj wielcy rywali podziękowali sobie za bardzo dobre ściganie.

Po zawodach szczęśliwy Bartosz Zmarzlik powiedział: Dziękuję wszystkim fanom za doping. Ostatni wyścig faktycznie był inny niż wszystkie inne. Być może było trochę za ostro, ale na szczęście wszystko dobrze się skończyło.

Warto odnotować fakt, iż w piątkowej GP Robert Lambert startował na zupełnie nowym technologicznie silniku. Zastosowano w nim rozwiązania rodem z F1. W silniku zastosowano sprężyny pneumatyczne. Nowinka technologiczna pozwala nie tylko zmieniać charakterystykę silnika w trakcie zawodów, ale przede wszystkim znacznie przedłuża jego żywotność. Ashley Holloway wspólnie z inżynierem z F1 Sławomirem Madajem cztery lata pracowali nad tą nowinką. Jak widać opłaciło się, a Robert Lambert czuł się wyśmienicie na torze korzystając z tego silnika.

Dziś o godz. 19:00 czwarta runda FIM Speedway Grand Prix we Wrocławiu. Oby te zawody były bardziej interesujące dla kibiców, a na torze było więcej mijanek.

Wyniki 3 rundy SGP we Wrocławiu:

1. Bartosz Zmarzlik – 18 (3,2,3,3,2,2,3)
2. Maciej Janowski – 14 (2,1,2,3,1,3,2)
3. Artem Łaguta – 17 (3,3,2,2,3,3,1)
4. Emil Sajfutdinov – 12 (1,1,3,3,2,2,w)
5. Leon Madsen – 14 (3,3,3,2,3,w)
6. Robert Lambert – 11 (3,3,1,3,1,t)
7. Martin Vaculik – 10 (0,3,3,1,3,0)
8. Fredrik Lindgren – 9 (2,0,2,2,2,1)
9. Anders Thomsen – 7 (1,2,1,0,3)
10. Max Fricke – 6 (0,2,0,2,2)
11. Tai Woffinden – 5 (2,0,1,1,1)
12. Jason Doyle – 5 (1,1,2,1,0)
13. Matej Zagar – 4 (2,1,1,0,0)
14. Gleb Czugunow – 4 (1,2,0,1,0)
15. Oliver Berntzon – 1 (0,0,0,0,1)
16. Krzysztof Kasprzak – 0 (t,0,0,d,0)
17. Tobiasz Musielak – 0 (0)
18. Bartłomiej Kowalski – 0 ()

Bieg po biegu:
1. Madsen, Woffinden, Doyle, Musielak
2. Lambert, Zagar, Thomsen, Berntzon
3. Łaguta, Janowski, Czugunow, Vaculik
4. Zmarzlik, Lindgren, Sajfutdinow, Fricke
5. Madsen, Czugunow, Sajfutdinow, Berntzon
6. Lambert, Zmarzlik, Janowski, Woffinden
7. Łaguta, Thomsen, Doyle, Lindgren
8. Vaculik, Fricke, Zagar, Kasprzak
9. Madsen, Łaguta, Lambert, Fricke
10. Vaculik, Lindgren, Woffinden, Berntzon
11. Zmarzlik, Doyle, Zagar, Czugunow
12. Sajfutdinow, Janowski, Thomsen, Kasprzak
13. Zmarzlik, Madsen, Vaculik, Thomsen
14. Sajfutdinow, Łaguta, Woffinden, Zagar
15. Janowski, Fricke, Doyle, Berntzon
16. Lambert, Lindgren, Czugunow, Kasprzak (d)
17. Madsen, Lindgren, Janowski, Zagar
18. Thomsen, Fricke, Woffinden, Czugunow
19. Vaculik, Sajfutdinow, Lambert, Doyle
20. Łaguta, Zmarzlik, Berntzon, Kasprzak
Półfinał nr 1. Janowski, Sajfutdinow, Lambert (t), Madsen (w)
Półfinał nr 2. Łaguta, Zmarzlik, Lindgren, Vaculik
Finał. Zmarzlik, Janowski, Łaguta, Sajfutdinow (w)

Sędzia: Craig Ackroyd

Czołówka klasyfikacji GP po trzech turniejach:
1 Maciej Janowski 56,
2 Artem Laguta 48,
3 Emil Sayfutdinov 46,
4 Bartosz Zmarzlik 43,
5 Fredrik Lindgren 42,
6 Tai Woffinden 30,