Sezon 2025 w PGE Ekstralidze dobiegł końca. Obecnie trwają intensywne przygotowania do nowych rozgrywek, w bieżącym roku. Zawodnicy trenują na siłowni, w salach gimnastycznych, czy też w ternie biegając jeżdżąc na rowerach czy też nartach. W warsztatach trwają intensywne przygotowania motocykli. Wracamy do wydarzeń którymi emocjonowaliśmy się w minionym roku na torach PGE Ekstraligi. To był sezon pełen niespodzianek, rekordów i sensacyjnych zwrotów akcji.

Motor – wielki przegrany

Największym rozczarowaniem okazał się Orlen Oil Motor Lublin. Zespół, który przez ostatnie trzy sezony dominował w lidze, tym razem zakończył zmagania na drugim miejscu. I choć Motor przegrał w całym sezonie zasadniczym i fazie play-off tylko dwa mecze, nie sięgnął po tytuł mistrzowski. To pierwsza taka sytuacja od 1959 roku, kiedy to Górnik Rybnik (późniejszy ROW) z podobnym bilansem także nie zdobył złota. Ale trzeba jasno powiedzieć, iż ówczesny drużynowy mistrz Polski Włókniarz Częstochowa w całym sezonie przegrał tylko jeden mecz ligowy.

Statystycznie Motor był najlepszy – lubelscy zawodnicy zdobyli w sumie 1.052 punkty (945 „czystych” oczek plus 107 bonusów), co było najwyższym wynikiem w całej lidze. Do tego w ich barwach jeździł najskuteczniejszy żużlowiec sezonu, Bartosz Zmarzlik. Indywidualny mistrz świata wykręcił średnią biegową 2,643 i aż 60 razy mijał linię mety jako pierwszy. Nikt inny nie wygrał tylu wyścigów.

Zmarzlik królem średnich, Dudek bohaterem Torunia

Za plecami Zmarzlika znalazł się Patryk Dudek, który poprowadził PRES Grupę Deweloperską Toruń do złota. W całym sezonie jego średnia wyniosła 2,363 pkt/bieg, a w fazie play-off osiągnął jeszcze wyższy poziom – 2,454 pkt/bieg, co czyniło go najskuteczniejszym zawodnikiem tej części rozgrywek. To on razem z Michaelem Jepsenem Jensenem (również 2,454 pkt/bieg w play-offach) stanowili duet, który w decydujących meczach praktycznie nie zawodził. Dodatkowo Patryk Dudek najpierw został Indywidualnym Mistrzem Polski, a później w takim samym nie podlegającym dyskusji stylu został pierwszym polskim triumfatorem Tauron SEC, czyli indywidualnym mistrzem Europy

Toruń doczekał się mistrzostwa

Dla Torunia to piąty tytuł Drużynowego Mistrza Polski w historii, a pierwszy od 2008 roku. Na kolejny złoty medal kibice w tym mieście czekali aż 17 lat. Wcześniejsze mistrzostwa Torunian przypadały na lata 1986, 1990, 2001 i wspomniany już 2008.

Sukcesu nie byłoby bez Piotra Barona, który jako trener poprowadził PRES do złota. To dziewiąty złoty medal w jego karierze. Baron cztery razy sięgał po mistrzostwo jako zawodnik – w 1990 roku z macierzystym Toruniem oraz w latach 1993–1995 ze Spartą Wrocław. Jako trener zdobywał złoto z Unią Leszno czterokrotnie w latach 2017–2020. Teraz, w 2025 roku, dołożył do tego pierwszy tytuł w roli szkoleniowca toruńskiej drużyny. I jak sam podkreślił to w wypowiedziach po zdobyciu złotego medalu – spłacił tym samym dług jaki miał wobec klubu, którego jest wychowankiem.

Sensacyjna statystyka Lindgrena

Jedną z najbardziej zaskakujących postaci sezonu był Fredrik Lindgren. Szwed, czwarty zawodnik cyklu Grand Prix, w całym sezonie ani razu nie zdobył „dwucyfrowego” wyniku meczowego (bez bonusów). Dla żużlowca tej klasy to statystyka wręcz szokująca. W dodatku w decydujących meczach finałowych Motor mógł liczyć na niego tylko połowicznie – Lindgren, podobnie jak kilku jego kolegów z drużyny, miał problemy z utrzymaniem regularności. To właśnie Lublinianie zapisali też inną fatalną statystykę: w samym dwumeczu finałowym zanotowali aż pięć „literek”. Dwa razy z biegu został wykluczony Jack Holder, raz Dominik Kubera, raz sam Lindgren, a dodatkowo Bartosz Bańbor złapał defekt. Dla porównania zawodnicy PRES Toruń dojeżdżali do mety w komplecie w każdym wyścigu.

Bohaterowie i rekordziści

Świetny sezon zanotował Michael Jepsen Jensen. Duńczyk zakończył sezon ze średnią 2,204 pkt/bieg i podobnie jak Dudek błyszczał w play-offach, gdzie osiągnął rekordowe 2,454 pkt/bieg. To on także najczęściej jeździł w biegach nominowanych – aż 16 razy (na 18 możliwych) w sezonie ligowym brał udział w piętnastym wyścigu, czyli w starciach decydujących o losach meczu.

Kolejną ciekawą statystyką był fakt, że tylko trzy osoby przekroczyły w tym sezonie barierę 200 punktów, licząc z bonusami. Zrobili to Bartosz Zmarzlik (216+6), Michael Jepsen Jensen (209+7) i Patryk Dudek (194+21).

Patryk Dudek może się pochwalić jeszcze jednym wyjątkowym osiągnięciem – w tym sezonie ligowym przekroczył granicę 1.400 wyścigów w polskiej lidze. Uzbierał je w 287 meczach, zdobywając 2.455 punktów i 284 bonusy. Aż 474 razy dojeżdżał do mety na pierwszym miejscu.

Sparta z 28. medalem

Betard Sparta Wrocław zakończyła sezon na trzecim miejscu, sięgając po brązowy medal. Wrocławianie w rewanżu o trzecie miejsce przegrali w Grudziądzu 44:46, ale wypracowana w pierwszym meczu przewaga pozwoliła im cieszyć się z końcowego sukcesu. Był to już 28. medal w historii Sparty – trzeci z rzędu, a ósmy w ciągu ostatnich dziewięciu sezonów – czyli od momentu przeprowadzki na wyremontowany Stadion Olimpijski w 2017 roku. W tym czasie Spartanie zdobyli jeden złoty medal, cztery srebrne i trzy brązowe krążki. Ogólnie klub z Wrocławia ma na koncie pięć złotych, dwanaście srebrnych i jedenaście brązowych krążków. Pod względem ilości zdobytych medali DMP Sparta jest na trzecim miejscu. Więcej mają tylko Unia Leszno – 33 krążki (18-8-7) oraz Stal Gorzów Wlkp. 30 (9-15-6).

Najskuteczniejszym zawodnikiem ekipy z Wrocławia był Artiom Łaguta, który uzyskał średnią 2,236 pkt/bieg, co dało mu trzecie miejsce w klasyfikacji całej ligi. Bardzo dobrze spisywał się też sprowadzony przed sezonem Brady Kurtz (2,209), a pozytywnym sygnałem na przyszłość był progres młodzieżowców – Jakuba Krawczyka (średnia 1,744 wobec 1,167 rok wcześniej) i Marcela Kowolika (1,273 wobec 0,843).

Sezon w liczbach

W całym sezonie PGE Ekstraligi 2025 rozegrano 1048 wyścigów, a na torach pojawiło się łącznie 75 zawodników. Najwięcej – aż jedenastu – reprezentowało barwy Stelmet Falubazu Zielona Góra. Dziesięciu zawodników wystartowało w barwach Betard Sparty Wrocław, Innpro ROW-u Rybnik i Gezet Stali Gorzów Wlkp.

Zdjęcie: Patrycja Knap